Kilka fragmentów z dyskusji (28 kwietnia) pt: „Kondycja suwerenności i jej przyszłość”.
Uczestnicy spotkania Dni Otwartych Centrum Strategii Rozwojowych.
W panelu dyskusyjnym poprowadzonym przez Lidię Marcinkowską, udział wzięli:
- Minister Adam Andruszkiewicz – Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP,
- Marcin Chludziński – Przewodniczący Rady Fundacji Centrum Strategii Rozwojowych,
- Dr hab. Michał Łuczewski – Profesor Wydziału Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Minister Adam Andruszkiewicz
„Jakie są obszary w zakresie cyfryzacji, w zakresie usług cyfrowych, rejestrów państwowych chociażby, usług innych, które dzisiaj mogą być cyfryzowane, które absolutnie powinny być w rękach państwa? To jest to pytanie kluczowe, które musimy sobie dzisiaj zadać”.
Marcin Chludziński:
„Jak my rozumiemy samo zjawisko suwerenności gospodarczej, czyli czy to znaczy, że my jesteśmy w każdym obszarze niezależni od innych, czy jesteśmy niezależni od innych kluczowych obszarach, w których powinniśmy być niezależni? To jest dla mnie jedno pytanie. Ja bym sobie odpowiedział raczej, że to jest ta druga odpowiedź, to znaczy, że warto sobie zdefiniować te obszary, gdzie powinniśmy być niezależni i tam po prostu być niezależni, bo to się świadczy o naszej suwerenności i możliwości rozwoju.
…
Jeśli Polacy są w stanie sobie wyznaczyć cele i dobrze je zaprojektować, to są w stanie też mobilizować siłę i energię. Tylko my naprawdę w tej chwili nie potrafimy sobie wyobrazić czym i wymyślić – czym ta suwerenność powinna być. Wracając do gospodarki, to uważam, że jedną, jednym z takich głównych, ważnych aspektów tego tematu jest wątek związany z tym, gdzie my powinniśmy być, jeśli myślmy naprawdę poważnie o rozwoju, Czy to G20 czy G7? Jakbyśmy myśleli suwerennie, to byśmy w tej chwili definiowali strategię narodową bycia w G7, tak?
Ale żeby to zrobić, to trzeba zagrać jako państwo, elity, służby, administracja, dyplomacja razem.
Za 10-15 lat, bo jak sobie tego nie zdefiniujemy, nie zbudujemy konsensusu, to się cofniemy nawet z tego G20, i to dość radykalnie. I takiej wyobraźni czasami nam brakuje. Trzeba dziś zrobić to samo, co wszyscy, którzy tam są, czyli zbudować biznesy, które wychodzą poza Polskę, poza kraje narodowe, zbudowali tam rynki, robią akwizycje i generują po prostu kapitał narodowy poprzez wejście w świat. Żaden kraj nie zrobił inaczej z tych, którzy tam są, po prostu taka jest ścieżka i taka droga.
Ale żeby to zrobić, to trzeba zagrać jako państwo, elity, służby, administracja, dyplomacja razem. Ale żeby to zagrać razem, to trzeba sobie wyobrazić, że to jest w ogóle możliwe.
…
O tym, że ktoś jest suwerenny, decyduje to, czy on ma zdolność do generowania swojego wzrostu gospodarczego, swojego kapitału, finansowania, swojej ekspansji. Na koniec jest po to, żeby poziom życia społecznego był coraz wyższy. PKB jakoś podlegało dyfuzji. Ludzie czuli się szczęśliwi w danym miejscu.
…
Pytam: co stoi na przeszkodzie, żeby zbudować pewien rodzaj projektów rozwojowych, takich jak CPK, ale wiele innych, których nie można wywrócić do góry nogami zwykłą większością sejmową w głosi, ale trzeba na przykład mieć dwie trzecie i poddać to jakieś takie liście, które wymaga trochę większej siły, żeby w ogóle przy nich grzebać, tak, jeśli są dobrze ułożone.
To jest po prostu nadanie innej wagi w kontekście redefiniowania kluczowych zmian w kierunku rozwoju kraju.
Co stoi na przeszkodzie, żeby w kluczowych miejscach, które zajmują się projektami, zagwarantować udział przedstawicieli opozycji w radach nadzorczych? No jeśli mamy projekt, na którym nam zależy, żeby był ciągły, to niech ci ludzie się tam przyglądają, patrząc co tam się dzieje, żeby potem przez dwa lata nie zastanawiali się, co tam się działo. Niech po prostu już tam będą i to jest sposób na ciągłość, no bo to, że był gazoport wybudowany i kontynuowany w różnym tempie przez rządy Platformy Obywatelskiej, ale był kontynuowany, mówię o Świnoujściu, to również dlatego, że jednak ci przedstawiciele opozycji w przedefiniowaniu tego projektu gdzieś tam wiedzieli, co się dzieje i tak dalej, a potem była ciągłość.
I myślę, że nie unikniemy takiego podejścia, jeśli chcemy no zrobić ten następny krok potem G20, bo inaczej będziemy bardzo podatni na wszystkie zachwiania takie polityczne, na tę narrację sceny politycznej, nie backstage’u, bo w backstage’u powinno być tak, że mamy sprawy, które są nasze i to nie jest przedmiot bitwy”.
Mamy imperia, które są suwerenne, bo one ustanawiają reguły gry.
Dr hab. Michał Łuczewski
„Suwerenność, taka prawdziwa suwerenność od wewnątrz, to jest suwerenność, gdzie my możemy myśleć swoimi własnymi myślami. Z jednej strony mamy imperia, które są suwerenne, bo one ustanawiają reguły gry. To one decydują, kto jest za bardzo nacjonalistyczny, kto jest sam raz, a kto powinien być taki, jak one sobie wyobrażali. Czyli to jest taka umiejętność tworzenia map mentalnych.
…
To, co powiedziałbym, jest dużą taką niewygodą w Polsce, to jest to, że my sobie rzadko zadajemy pytanie, czy to, co my myślimy, jest rzeczywiście naszymi myślami, czy jest narzucanymi nam schematami. I wydaje mi się, że takim najpoważniejszym w ogóle schematem, który nam jest wtłoczony i z którego właśnie nie potrafimy często wyjść. To jest schemat wewnętrznej polskiej wojny domowej.
Jeślibyśmy chcieli wyjść właśnie poza ten postkolonialny nasz układ, to musimy zacząć budować konsensus, dialog i bezpieczeństwo z tymi ludźmi, z którymi my się najmniej chcemy komunikować”.