Główny projektant i szef zespołu wzornictwa PESA Bydgoszcz SA. Autor designu pociągów i tramwajów jeżdżących w wielu krajach Europy zachodniej (Niemcy, Włochy) i w większości państw w Europie Środkowej (Czechy, Węgry, Rumunia, Litwa, Estonia, Ukraina,). Poza Europą tramwaje jeżdżą w Moskwie, a pociągi eksploatuje również Kazachstan czy ostatnio Ghana.
Zaprosiliśmy profesora Bartosza Piotrowskiego, głównego projektanta i szef zespołu wzornictwa PESA do wywiadu A zaproponował nam cykl rozmów. Wynika to z chęci zbudowania kontekstu i zadania sporej ilości pytań przez Energetiko. Więc zaczynamy cykl…
Jak zaczynamy?
Wywiad zwykle zaczyna się od odpowiedzi na pierwsze pytanie. Zrobię jednak inaczej i patrząc na wszystkie pytania, które zadajesz, spróbuję na wstępie zastanowić się jak generalnie postrzegany jest design przez rożne grupy związanych z nim interesariuszy.
Użytkownicy docelowi, projektanci, a pomiędzy nimi cały aparat związany ze zdefiniowaniem, realizacją i wdrożeniem produktu mają na sprawę na pewno różne spojrzenia. Czym innym jest wzornictwo jako element kultury zarówno tej wysokiej jak i masowej, a czym innym jako narzędzie używane przez firmy w rynkowym wyścigu po sukces mierzony skuteczną sprzedażą i wysoką marżą.
Zarówno w teorii jak i w języku promocji wszystko to spotyka się na pewno bardziej płynnie i zgodnie niż w złożonej rzeczywistości. Z drugiej strony każda z tych perspektyw jest w jakimś stopniu prawdziwa, a razem mogą być spójne pod warunkiem odrzucenia skrajności, patrzenia jednocześnie z wielu perspektyw i otwartości na kompromis nazywany „życiem”.
A jak to wpiszesz w aktualny kontekst społeczno-gospodarczy?
Istotny jest też szerszy kontekst otaczającego nas świata, w którym akurat dziś dekoracje zmieniają się szybko, nieoczekiwanie i dramatycznie, a finał, do którego zmierzamy nie jest oczywisty jak, w nomen omen, amerykańskim filmie. Dziś ten sen i globalizacja jako prymat USA i zachodu jest podważana przez innych graczy na wielu polach. W odpowiedzi na to Ameryka jest gotowa ją złamać. Przypominam to co wiemy, by zastanowić się jaki to będzie miało wpływ na sytuację wzornictwa i firm, przede wszystkim w Polsce i EU, bo z tej perspektywy patrzę i mogę próbować mówić.
Czym innym jest wzornictwo jako element kultury zarówno tej wysokiej jak i masowej, a czym innym jako narzędzie używane przez firmy w rynkowym wyścigu po sukces mierzony skuteczną sprzedażą i wysoką marżą.
Zmiana która nadchodzi jest już zapewne nieuchronna, a kryzys który nas czeka „nie może się zmarnować”. Przywołuję tę myśl z pewnym optymizmem, pomimo wielu rozczarowań, a właściwie dzięki nim. Indywidualne poglądy, sentymenty i strategie mogą być różne, ale jako kraj nie mamy wiele do stracenia. Na obecną wersję globalizacji i tak się nie załapaliśmy i mieliśmy „nadganiać” jako podwykonawcy.
Teraz więc wypatruję okazji na lepszy scenariusz dla firm, z nadzieją, że tym razem kryzys posłuży czemuś więcej niż wysiłkowi i rozczarowaniu.
Niecierpliwość to czasami wada, a czasami zaleta, w moim zawodzie akurat się ją ceni, popycha świat może nie równo i ryzykownie ale szczerze i programowo do przodu. Teraz więc wypatruję okazji na lepszy scenariusz dla firm, z nadzieją, że tym razem kryzys posłuży czemuś więcej niż wysiłkowi i rozczarowaniu.
Gdzie w tym wszystkim są liderzy i firmy?
Mówię o firmach, bo dla projektanta gospodarka to firmy i to tylko te tworzące i oferujące finalny produkt. Dla gospodarki istotna jest ich najwyższa marża, dla nas to, że to przede wszystkim te firmy tworzą same czy zlecają projekty na naszym rynku. Produktów na półkach nie ubywa, ale ile z nich to produkty lokalne, nawet jedzenie, generalnie produkowane na miejscu dostarczają nam pośrednicy.
Sam działam w obszarze transportu publicznego i dużych zamówień publicznych, gdzie zaawansowany technicznie produkt tworzony jest indywidualnie, zwykle w krótkiej serii, tu kilkadziesiąt pojazdów to już stosunkowo duże zamówienie, a kilkaset ogromne.
Średnie wartości zamówień to od kilkuset milionów do miliarda, więc porównywalne z innymi masowymi produktami, ale czas eksplantacji 30, a realnie i 40 lat, to długo w porównaniu z ostatnimi trendami rynku konsumpcyjnego.
PESA działa na całym świecie, dziś sprzedaje i utrzymuje pojazdy w połowie Europy, ale produktu tworzy w kraju i daje pracę mnie i mojemu zespołowi. To specyficzny rynek i rzadki przypadek potwierdzający regułę. Musi być więc firma, finalny produkt i rynek, który kupi oczekiwany produkt za akceptowalną cenę. Dziś wiele mówi się o projektowaniu usług, w kontekście nowych szans czy postępu. Usługi owszem miłe i niezbędne są jednak pewnie starsze niż pierwsze kamienne narzędzia. Nie stanowią postępu, mogą być raczej jego wyrazem, obsługują bowiem zwykle potrzeby dnia dzisiejszego, im bardziej wyrafinowane, tym bardziej realnie zbędne, zwłaszcza w dobie kryzysu.
Projektując mniejsze produkty mam do czynienia z firmami, które powstają ze start up-ów, inne próbują z małych stać się średnimi, poddostawcy chcą sami stworzyć produkt, gdy opanowali już technologię i rozumieją branżę. Wszyscy oni potrzebują designu, który nada formę i zdefiniuje funkcje ich produktów.
Łatwiej nam dziś tworzyć produkty specjalistyczne, niszowe gdzie gracze nie są tak silni lub wchodzić w obszary nowe, niezmonopolizowane jeszcze przez dużych graczy. Często to innowacje w obszarze informatyki, które nie potrzebują zaplecza przemysłu, ale gdy stają się aplikacjami – produktami będą wymagały zaprojektowania od strony funkcjonalności powiązanej z formą (2d – dwuwymiarowe).
Tak wygląda moja perspektywa z pozycji projektanta działającego dla wielu branż i różnych typów organizacji. Perspektywa pedagoga i kontakt z pokoleniem, które nadchodzi jest ważny, bo pomaga z jednej strony zrozumieć to co nadchodzi, z drugiej widzieć i starać się przygotować tych którzy będą się z tą nadchodzącą przyszłością mierzyć.